10.03.2013

Rozdział 4




Z perspektywy Margaret

( wtorek, 5 marca 2013r. )
Siedziałam w swoim pokoju na łóżku, opierając się o jego ramę. Na kolanach miałam odpalonego białego laptopa firmy „Apple”. W milczeniu przeglądałam Facebook'a i Twitter'a. Przyglądałam się jak płynie czas moim znajomym z Miami. Porozmawiałam z paroma osobami na chacie, pooglądałam zdjęcia jakie wstawili. Słońce, plaża. Brakowało mi tego.
W pewnym momencie mój telefon zaczął dzwonić. Poderwałam się z łóżka i zaczęłam go szukać. Zapodział się gdzieś w mojej torbie szkolnej. Jest! Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie wesołego blondyna, a pod nim podpis „Niall”. Bez zastanowienia odebrałam.
- Hej. - powiedziałam.
- No cześć. - odpowiedział mi zawsze radosny głos. - Słuchaj, jesteś w domu?
- Tak.
- A robisz coś bardzo ważnego? - zapytał.
- Nie. Po prostu siedzę na komputerze.
- To spoko. Ubieraj się, zaraz po ciebie podjedziemy. Jedziemy do kina! - oznajmił.
- Aha, okej. - ucieszyłam się. W końcu lepiej spędzać czas ze znajomymi niż przed kompem. - To.. Gdzie przyjedziesz?
- No na... To gdzie mieszkasz? - usłyszałam lekki śmiech w słuchawce. Zawtórowałam mu.
- Gold Street 5. - rozłączyłam się.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej bordową bluzkę z białym napisem „SEEK”, jasne dżinsy i czarne tenisówki adidasa. Na ramiona zarzuciłam czarną bluzę, a do czerwonej, sportowej torby wrzuciłam telefon, słuchawki, portfel, lusterko parę innych drobiazgów. Usłyszałam trąbnięcie, co oznaczało, że Horan jest już pod moim domem. Szybko zbiegłam na dół, przeglądając się przelotem w wielkim lustrze wiszącym w przedpokoju i wyszłam z mieszkania, zamykając je. Wsiadłam do srebrnego Citroen'a C5, który należał do Niall'a. Przywitałam się z rodzeństwem i odjechaliśmy. W czasie przejazdu, pomiędzy rozmowami, napisałam mamie sms-a gdzie jestem, żeby się nie martwiła. Od April dowiedziałam się, że na spotkanie idzie cała elita. Na myśl, że mam spędzić około 3-4 godzin z NIEKTÓRYMI osobami, troszkę mnie zemdliło, ale nie dałam po sobie poznać mojego niezadowolenia.
Dojechaliśmy pod jedno z największych kin w Londynie. Jak zwykle panował tu mały tłok. Weszliśmy do środka i wzrokiem zaczęliśmy szukać reszty. Dobra, tylko Oni szukali. Ja rozglądałam się po wnętrzu. Ciemne ściany z czerwonymi akcentami. Bordowe fotele i gdzie nie gdzie ustawione małe, brązowe stoliki z mnóstwem ulotek i reklam. Trzy wielkie, plazmowe telewizory, na których puszczane były zwiastuny różnych seansów. W jednym z rogów stały cztery kasy obsługujące klientów. Poczułam, że ktoś szarpie mnie za ramię. To był Niall.
- Chodź, znaleźliśmy ich. - uśmiechnął się i zaczął, wraz ze mną, przedzierać się przez tłum w kierunku naszych znajomych.
- Cześć wszystkim! - krzyknął blondyn, gdy już znaleźliśmy się obok Nich.
Każdy zaczął się witać. Z boku patrząc, wyglądaliśmy jak przyjaciele, którzy znają się od lat. A w prawdzie, tylko ja od tego odstawałam. Gniewnym wzrokiem przypatrywałam się Mulatowi, nadal pamiętając o koszmarnej lekcji biologii. On tylko się uśmiechnął i podszedł, żeby mnie przytulić. Następnie zrobił to Liam, Louis, a nawet wielmożny pan Styles. Co im się tak na czułości zebrało?
Panowała miła atmosfera, ale piekło zaczęła się, gdy przyszła pora na wybór filmu. Liam, Niall i April chcieli komedię; Stella i Eleanor jakiś dramat, a ja, Harry, Zayn i Louis – horror.
Teoretycznie, nas było najwięcej, więc w formie demokratycznej wygrywamy, ale pozostali nie chcieli się zgodzić. W końcu jednak Stell i Elka przeszły na naszą stronę i decyzja zapadła.
Zdecydowaliśmy się na „Droga bez powrotu 5”. Film opowiada o grupce przyjaciół, którzy przyjeżdżają do małego miasteczka w zachodniej Wirginii na coroczny festiwal Hallowenowy. Niestety do zabawy przyłączają się zniekształceni kanibale i odtąd studenci będą walczyć z nimi na śmierć i życie.
Na sali siedzieliśmy tak: Louis, El, Stella, Harold, ja, Zayn, April, Niall i Li. Nie mam pojęcia jak to się stało, że wylądowałam pomiędzy Loczkiem, a Malikiem, co nie było zbyt przyjemne, bo gdy tylko zbliżałam się (nieumyślnie, rzecz jasna) do tego pierwszego, byłam świdrowana wzrokiem przez blondynkę. Jeszcze bardziej utrudniał mi to fakt, że razem z Harrym mieliśmy wspólny popcorn, więc nasze ręce prawie cały czas się stykały, co jeszcze bardziej rozwścieczało Jego dziewczynę. Dla mnie było to dość zabawne, gdy za każdym razem kiedy się na mnie patrzył, ona chwytała go za twarz i łączyła ich w jakże namiętnym pocałunku, w czasie którego kątem oka mi się przyglądała. Ja absolutnie nic sobie z tego nie robiłam, bo po co? Żeby dać jej przewagę? Satysfakcję? I tak bawiłam się świetnie co chwila komentując z Zayn'em działania bohaterów lub śmiejąc się z nich, co doprowadzało naszych towarzyszy do szału. Bądź co bądź, 'wyjście' się udało. Pod koniec filmu pokłóciłam się tylko ze Stylesem o to, kto wysypał resztę popcornu. Był to oczywiście ON, ale świnia nie chciał się przyznać i zwalił wszystko na mnie. Zakończyło się to wielkim fochem, co reszta odebrała ze śmiechem. Później, co było dla mnie wielkim zaskoczeniem, przeprosił mnie.
Do domu zostałam dostarczona po 21 przez kochanego Niallera. Rodzice nie byli zachwyceni godziną mojego powrotu, ale ucieszyli się na wieść, że znalazłam... przyjaciół?
Znam ich dopiero dwa dni, a czuję jakby to była wieczność. Nie da się z nimi nudzić. Zostawię bez komentarza zachowanie niektórych osób, jeśli pozwolicie. Poszłam od razu do mojego łóżeczka, bo byłam wprost padnięta. Nawet się nie spakowałam. Ehh, wstanę wcześniej i zrobię to jutro.
Wyczuliście ten sarkazm?

( sobota, 9 marca 2013r. )
Zostałam brutalnie przez kogoś obudzona. Zerwałam się i już chciałam ochrzanić tą osobę, że budzi mnie tak wcześnie, ale zorientowałam się, że tym kimś był Niall.
- Co ty tu robisz? - zapytałam jeszcze zaspanym głosem.
- Taak. Ciebie też miło widzieć. - zaśmiałam się. - Przyszliśmy do ciebie i akurat twoi rodzice wychodzili i powiedzieli nam, że jeszcze śpisz i że jak chcemy to możemy wejść i poczekać. A! I kazali ci przekazać, że nie będzie ich cały weekend. - zakończył swój monolog, a ja zaczęłam analizować fakty. Przyszli, rodzice, nie będzie cały weekend... zaraz zaraz, wróć. Przyszliśmy?
- To kto jeszcze tu jest?
- No wszyscy. Oprócz Eleanor i Stelli, bo poleciały z rodzicami Calder do Paryża na jakiś pokaz mody czy coś. - ooo.. w końcu jakaś dobra informacja.
- Okej, daj mi minute. - wygramoliłam się z ciepłego legowiska, a blondyn posłusznie wyszedł.
Jak zwykle podeszłam do szafy i tym razem wyciągnęłam z niej zielone rurki, biały t-shirt z nadrukiem i skórzaną, czarną kurtkę, którą często noszę po domu. Zerknęłam też na zegarek, żeby się upewnić, która jest godzina – 12 : 30. Tak, jestem śpiochem. Wzięłam rzeczy i ruszyłam w stronę łazienki. Odbyłam poranną toaletę i lekko się pomalowałam, bo przecież nie chcę żeby się mnie przestraszyli. Szybko się ubrałam i zeszłam na dół, bo trochę przerażała mnie myśl, że oni są tam sami. Niekontrolowani przez nikogo.
Weszłam do kuchni i pierwsze co przykuło moją uwagę to wielki stosik naleśników polany syropem. Ich zapach roznosił się po całej kuchni. W tym momencie wszyscy weszli.
- Smacznego! - zawołał Louis.
- Heh, dziękuję. Nie trzeba było. - uśmiechnęłam się ciepło, ale w środku byłam ciekawa, kto zadał sobie taki trud.
- Podziękuj Harry'emu. On to przygotował. - zauważyłam, że chłopak się cicho zaśmiał i zaczerwienił?
- To nic... naprawdę. Lubię gotować, więc pomyślałem...
- Dzięki, dzięki, dzięki! - chłopak nie dokończył, bo podbiegłam do niego i zaczęłam go ściskać. Jezu, gdyby tu była Stella pewnie bym już nie żyła.
Usiadłam do nakrytego już stołu i zaczęłam konsumować posiłek. Muszę przyznać, że wyszły mu przepyszne. Podczas mojego jedzenia (Horan też się skusił) rozmawialiśmy co będziemy robić. Jedni proponowali kino, inni jakieś zakupy, ale w końcu stanęło na tym, że razem obejrzymy jakiś film na DVD u mnie w domu. Nie mogło też zabraknąć jakiś przekąsek więc wysłaliśmy Nialla i Malika po napoje i jedzenie. Ja z April przygotowałyśmy miejsce do siedzenia (czyt. kanapę), które obłożyłyśmy poduszkami i kocami. Harry z Louis'em wybierali film, chociaż według mnie to nie był taki dobry pomysł, a Liam rozmawiał z kimś przez telefon. Po dwudziestu minutach wrócili Horan z Zayn'em obładowani w cztery wielkie torby jedzenia i przeróżnych napojów. Gdy to zobaczyłam to mi szczena opadła. Ciekawe kto to wszystko zje.
Usiedliśmy wygodnie na pięcioosobowej kanapie, a ponieważ było nas siedmioro dwójka, wypadło na Niallera i Payna, siedzieli na dywanie, opierając się plecami o kanapę. A ja? Znowu siedziałam pomiędzy Mulatem i Harrym! To jakiś spisek. Obok Hazzy usadowił się Lou, a April zajęła miejsce koło Zayn'a. Byłam ciekawa jaki film wybrali chłopcy. I...
- NIE MA MOWY! - krzyknęłam wstając gwałtownie. - Tylko nie TO!
- Ale o co ci chodzi? - zapytał Tommo z chytrym uśmiechem. - To świetny film!
- Dla was. - założyłam ręce na piersi i skrzywiłam się. Musiałam teraz wyglądać jak obrażone dziecko, kiedy zabrano mu ulubioną zabawkę. Jesteście pewnie ciekawi co wybrały te małpy. Otóż postanowili, że obejrzymy sobie dzisiaj Ringa. I to nie byle jakiego. Dokopali jeszcze wersję japońską!
- Już nie marudź tylko siadaj. - powiedział Harry i pociągnął mnie za rękę tak, że na nim wylądowałam. Szybko zeszłam z jego kolan i wróciłam na swoje miejsce.
Zaczęło się.
Przez cały seans moje oglądanie głównie polegało na tym, że albo przykrywałam się kocem, albo zasłaniałam obraz poduszką, albo chowałam się na zmianę w Mula i Loczka. April też nie była zachwycona wyborem filmu, tym bardziej, że siedziała od brzegu sofy i to jeszcze na dodatek od strony drzwi. Więc z połowie filmu Lou przesiadł się i usiadł obok niej. Wydawała się być zadowolona z tego, bo od razu mocno się w niego wtuliła. Muszą być naprawdę zżyci ze sobą. Zauważyłam też, że Niall raz po raz rzuca na nich ukradkowe spojrzenia, jakby cały czas ich kontrolował.
Wszystkie chipsy, żelki, wszelkiego rodzaju chrupki, popcorn i inne smakołyki zniknęły w okamgnieniu. Aż sama byłam zdziwiona. Ale co się dziwić, kiedy to ja trzymałam miskę z pyszną maślaną drugą formą kukurydzy, z telewizora zaczęła wychodzić Samara i gdy się rzuciła na jednego kolesia krzyknęłam i wyrzuciłam miskę w górę. Co za tym idzie – cali byliśmy w białych kulkach. Wydaje mi się, że Harry coś za mocno się śmiał. A! Nie zapomnę też jak wielmożny pan Styles wylał na mnie całą zawartość swojej szklanki, w której znajdowałam się cola. Musiałam więc iść się przebrać, ale Zayn się o mnie zatroszczył i zastopował film. Super...

*po filmie*
- Ale musisz przyznać, że fajnie było. - zagadnął Tommo, gdy po sprzątnięciu wszystkiego wróciliśmy z swoje miejsca na kanapie.
- Taaak... Cudownie. - wymamrotałam próbując usunąć z mojej pamięci wszystkie straszne obrazy.
*DZYŃ, DZYŃ! DZYŃ, DZYŃ*
- Co to jest?! - wydarła się April.
- M-m-mój t-telef-fon d-domowy. - szepnęłam jąkając się.
- O kurwa. - powiedział półgłosem Styles.

Przepraszam, przepraszam, przepraszam!!!
Tak zacznę od WIELKICH PRZEPROSIN. Nie mogłam dodać rozdziału, ponieważ cały drugi tydzień ferii byłam na nartach, a później dostałam kare na komputer za.. właściwie to nawet sama nie wiem xd Rozdział jest jaki jest – taki sobie. (Właściwie to beznadziejny, ale ciiiii ;d) Następny postaram się dodać szybciej.
Aha i BARDZO dziękuję wszystkim, którzy komentują! To dla mnie wielka podpora by dalej pisać. Cieszę się, że komuś to się podoba i to docenia :D
Lottie♥

5 komentarzy:

  1. super czekam na następny rozdział jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuu, ciekawy ten rozdział : ) Ale przerwać w takim momencie ? Tak trudno dopisać te dwa akapityy ?!!! ; p Wiem, że trudno i fajnie się trzyma czytelnika w niepewnośći ; p
    Czekam na nn ; *


    P.S
    U mnie nowe rozdziały ^^
    + http://behind-of-the-scene.blogspot.com/
    + http://just-trust-isiia999.blogspot.com/
    Mam nadzieję, że wyrazisz swoją opinię ; >

    POzdrawiiam.
    Isiia.

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo , interesujący rozdział . ;) ale jak mogłaś zakończyć w takim momencie ? ;o

    [ http://trust-and-believe.blogspot.com/ ]

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział ;) Bardzo mi się podoba ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam! ;D
    http://walcze-bo-warto.blogspot.com/ zapraszam na nowe opowiadanie :) Mam nadzieję, ze się spodoba ;p
    Pozdrawiam poziomkowa ;)

    z góry przepraszam za spam! ;)

    OdpowiedzUsuń