3.02.2013

Rozdział 1

Z perspektywy April

- Chodź, bo się spóźnimy! - od pół godziny próbuję dotrzeć do mojego brata. Na godzinę, przed naszym wyjściem, On musiał się akurat zacząć kąpać. Nasi przyjaciele, tym razem, to nas chyba uduszą. Już po raz 5 spóźnimy się na spotkanie. Ale może od początku. Ja, mój brat, Harry, Louis, Eleanor, Zayn, Liam i Stella przyjaźnimy się prawie od zawsze. Gdy tylko spotkaliśmy się w pierwszej klasie, od razu przypadliśmy sobie do gustu. Teraz jesteśmy już na ostatnim roku nauki w Greenshaw High School.
- No już idę, idę. Nie gorączkuj się tak. - powiedział Niall schodząc schodami. - Nic się nie stanie jak się trochę spóźnimy.
- Dobra, nie ważne. Po prostu chodźmy już. - stanęłam przy drzwiach wejściowych i czekałam, aż Horan założy buty.
Po pięciu minutach, jechaliśmy już windą w dół budynku. Mieszkamy w jednym z wieżowców na Queen Victoria Street. Chwilę później, szliśmy już zatłoczoną ulicą na miejsce spotkania, którym był oczywiście Starbucks.
Weszliśmy przez szklane wejście, a ja zaczęłam szukać wzrokiem przyjaciół. Zobaczyłam, że siedzą przy jednym z wielkich okien. Podeszliśmy do Nich, a ja zaczęłam tłumaczyć nasze ponad trzydziesto minutowe spóźnienie.
- Okej, już się przyzwyczailiśmy. - odrzekł z uśmiechem Liam. - Siadajcie. - po czym wszyscy posunęli się, robiąc nam miejsce na skórzanych sofach.
Lokal utrzymany był w brązowych, beżowych i gdzie niegdzie żółtych kolorach. Przy stolikach z ciemnego drewna, stały albo czerwone fotele wraz z brązowymi pufami, albo tak jak w przypadku stolików osadzonych przy scianie lub oknach, kanapy w odcieniu kości słoniowej. Na jasnych ścianach budynku, powieszone były zdjęcia, przedstawiające różne rodzaje kaw lub jakiś deserów. Od samego patrzenia, cieknie ślinka.
- Będziemy mieli jakiegoś nowego ucznia w szkole. - przerwała ciszę Stel.
- Serio? - w głosie Elki możne było dosłyszeć nutkę rozbawienia. - Kogo takiego?
- Nie wiem dokładnie. W piątek podsłuchałam rozmowę dyrektorki z jakąś nauczycielką, której mówiła, że od poniedziałku będą mieli nowego studenta. tak czy siak, raczej nie będzie mu tu dobrze. - cwanie się uśmiechnęła.
- Niby czemu? - oburzył się mój brat.
- Przecież my nie lubimy nowych. Nie są jak my. - odpowiedziała mu Eleanor.
Niall tylko prychnął pod nosem. W tym momencie podeszła do nas wysoka blond włosa kelnerka. Zebrała nasze zamówienia i tanecznym krokiem udała się za ladę w celu przygotowania napojów, które zamówiliśmy.
Rozmawialiśmy, jak zwykle, na przeróżne tematy. Nie zaprakło w nich również nowinek ze szkolnego życia. Elka i Stella wiedzą wszystko o tym budynku, jak i o ludziach, którzy w nim się kształcą. Znają prawie każdą tajemnicę i plotkę. Teraz znowu dzielą się nimi z nami. A to, że pani od matematyki kupiła sobie buty jak ze średniowiecza, ich zdaniem oczywiście, to, że jakaś tam uczennica założyła śmieszną sukienkę lub po prostu gdy ktoś zaliczył wpadkę na korytarzu. Tak, One są bezlitosne. Ale cóż poradzić? Jesteśmy elitą, więc musimy dawać jakiś przykład. Inni wprost Nas uwielbiają, nawet wtedy, kiedy ich ciśniemy. To my wyznaczamy nowe trendy. Właściwie to najbardziej się do tego przyczyniają Calder i Jonson, ale pomińmy to.
- A no właśnie. - zaczął Harry. - Mamy wam coś do powiedzenia. - spojrzał na Stellę, a ja już wiedziałam co się kroi.
- Jesteśmy razem. - prawie pisnęła blondwłosa. Tak właściwie, to wszyscy wiedzieliśmy, że to kiedyś nadejdzie. Harry'emu podobała się Stel, a dziewczynę też coś do Niego ciągnęło. Pytanie tylko, czy w dobrym sensie. Ja osobiście uważam, że to tak zwana gra interesów, ale to już Ich sprawa. Wszyscy po kolei zaczęli Im gratulować. Niecałe pięć minut po tym wyznaniu, dostaliśmy nasze zamówienia. Zanurzyłam usta w moim Frappuccino, po czym zaczęłam przyglądać się ludziom za oknem. Nie wiem czemu Oni się tak spieszą. Jest przecież niedziela. Powinni siedzieć w domach z rodzinami, oglądać śmieszne programy w telewizji lub grać w jakieś gry. Ale to jest niestety ten wiecznie zapracowany Londyn, gdzie niektórzy ludzie nie widzą świata poza pracą i pieniędzmi. Ja z moim bratem wiemy to najlepiej. Nasi rodzice wstają skoro świt, a wracają gdy już śpimy. Nie raz w ogóle nie wracają na noc, ale takie mają zawody. Przez to często wyjeżdżają nawet na kilka miesięcy. Czasem myślę, że gdybym była jedynaczką, to nie poradziłabym sobie.
- O czym tak myślisz? - z transu wyrwał mnie głos Tomlinson'a.
- O życiu. - uśmiechnęłam się lekko patrząc w Jego niebieskie oczy. - Cieszę się, że was mam.
Chłopak odwzajemnił uśmiech i zmierzwił mi włosy, na co się cicho zaśmiałam.
Gdy wszyscy wypili już swoje kawy lub inne napoje, postanowiliśmy, że pójdziemy do jakieś galerii, żeby miło spędzić ostatni dzień weekendu.
Szliśmy korytarzami ogromnego budynku, który mieścił w sobie ponad sto sklepów. Dziewczyny od razu rzuciły się na sklepy z butami, ciuchami, biżuterią czy innego rodzaju dodatkami. Nie minęło dziesięć minut, a ja już widziałam jak Stella, wraz z Harry'm stoją przy kasie. Ekspedientka pakowała właśnie parę nowych, zamszowych, granatowych szpilek od Asos'a. I kto za nie płaci? Oczywiście Styles. Hazza, jak prawie każdy z nas, ma bardzo dobrą, żeby nie powiedzieć zajebistą, sytuację finansową. Ale co się dziwić? Ojciec - sławny i ceniony reżyser. Matka - znana na całym świecie architektka.
Ja wolnym krokiem udałam się do sklepu muzycznego. W połowie drogi ktoś szarpnął mnie za ramię. Szybko się odwróciłam, gotowa sprzedać temu komuś solidnego kopniaka, jednak tym kimś okazał się Zayn, który tego dnia, ubrany był w ciemne, dżinsowe rurki, biały, zwykły T-shirt, jasno dzinsową kurtkę z podwiniętymi rękawami oraz białe air max'y.
- Chcesz, żebym na zawał zaszła?! - zapytałam chyba trochę za głośno, bo parę osób utkwiło we mnie wzrok.
- Oczywiście, że nie. - uśmiechnął się. - Gdzie idziesz?
- Do sklepu muzycznego.
- Mogę z tobą? - spytał.
Kiwnęłam głową na znak zgody i ramię w ramię udaliśmy się do wejścia. Od razu podeszłam do półki z płytami różnych artystów. Wiedziałam co chcę kupić. Wzrokiem zaczęłam szukać dobrze mi znaną okładkę albumu mojego ulubionego zespołu. W końcu znalazłam to, czego szukałam. Ręką wzięłam plastikową oprawkę, na której było napisane : Linkin Park. "Living Things". Jedna z nowszych płyt tego amerykańskiego zespołu. Ogólnie to gustuję bardziej w muzyce pop'owej lub R&B, ale sposób, w jaki ten band wykonuje Rock'a bardzo mi się spodobał.
- A ty co? Zaczynasz być niegrzeczną dziewczynką? - usłyszałam znany, charakterystyczny i żartobliwy ton głosu, który musiał należeć do Mulata.
- Może. - odpowiedziałam wywołując jeszcze większy uśmiech na twarzy towarzysza. Podeszłam do lady i zapłaciłam za towar, który powędrował do mojej brązowej torebki z H&M'u. Co do ubioru, to miałam na sobie dzisiaj czarne, obcisłe rurki, luźną bluzkę z motywem flagi Wielkiej Brytanii, czerwone, krótkie conversy i czarną kurtkę. Mimo, że mamy marzec, więc w Londynie w ogóle nie ma już śniegu, to nadal pogody nie są za fajne, ale takie są uroki tego miasta. Deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz. Dzisiaj i tak mieliśmy farta, bo nie padało, ale patrząc w ciemne i zachmurzone niebo, można było stwierdzić, że niedługo zacznie.
Wróciliśmy do reszty przyjaciół. Tak jak przypuszczałam nasze dwie księżniczki stały obkupione najróżniejszymi rzeczami. Torby, rzecz jasna, taszczyli Ich chłopcy, czyli Harry i Louis. Nie wspominałam, że Calder i Lou chodzą? Mój błąd. Są parą już od trzech lat. Zauważyłam, że mój brat ma zakupione nowe słuchawki, a Liam stoi z kolejną kawą. Jak On zasypia?
Po skończonych zakupach, każdy z Nas udał się do swojego domu. Ja z Horan'em podążyliśmy w stronę Queen Victoria Street na której stał nasz wieżowiec, liczący prawie 71 pięter. My mieszkaliśmy na 57. Wyszliśmy do windy, a ja nacisnęłam odpowiedni guzik. Po kilku sekundach staliśmy już przed drzwiami do naszego mieszkania. Niall przekręcił klucz w drzwiach i otworzył je. Weszliśmy do środka i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to pustka. Kompletna pustka i cisza, która mówi, że jesteśmy sami. Zresztą, jak prawie codziennie. Poszłam do kuchni, w celu napicia się soku. Na blacie znalazłam małą karteczkę, która wywołała grymas na mojej twarzy.

"Kochani April i Niall'u. Bardzo Was przepraszamy, ale musimy wyjechać na co najmniej 3 tygodnie. Bardzo nam przykro, ale tata ma interesy w Los Angeles, a ja muszę jechać z moją klientką do Nowego Yorku.
Powodzenia w szkole i spróbujcie się nie pakować w kłopoty oraz nie roznieście domu w powietrze ;)
Kochamy Was! ~ Rodzice"

 

- Rodziców nie będzie przez około trzy tygodnie! Mamy się nie pakować w tarapaty i nie rozwalić domu! - krzyknęłam do Niallera.
- Okej! - odpowiedział, przyzwyczajony już do tego typu sytuacji.
Tak jak planowałam wcześniej, nalałam do szklanki, pomarańczowy napój i ruszyłam w stronę salonu, gdzie mój brat oglądał telewizję. Usiadłam na kremowej skórzanej kanapie i zaczęłam oglądać teleturniej, który włączył Horanek. Kiedy program zaczął mnie nudzić, rozejrzałam się po pokoju. Ściany były utrzymane w jasnych barwach z mocnymi, ciemnymi akcentami. Na środku stał szklany stolik z jasno brązowymi nóżkami, a na nim porozrzucane były jakieś czasopisma. Przed stolikiem znajdował się wypoczynek, w którego skład wchodziła duża sofa, na której aktualnie siedziałam, a z oby dwu jej stron stały fotele tego samego koloru. Na przeciwko wisiał 50 - calowy telewizor. Z lewej strony, od kanapy, przy ścianie, stały obok siebie dwie, wykonane z ciemnego drewna komody z szufladami. Na nich stały nasze rodzinne zdjęcia i pamiątki z wakacji lub podróży rodziców. Nad nimi wisiała czarna półka z ulubionymi książkami mamy. Za wypoczynkiem, w jednym z rogów pokoju, można było dostrzec czerwony, wygodny fotel, nad którym znajdowała się srebrna, stojąca lampa, a obok stał wiklinowy, mały stoliczek z kilkoma magazynami i dwiema książkami. Był to taki mały kącik czytania, w którym najczęściej przesiadywała nasza rodzicielka, otulona kocem z kubkiem ciepłej herbaty w ręku i czytała te swoje kryminały lub romanse. Siedziała tam wieczorami, kiedy nie chciała lub nie mogła spać. To ją odprężało.
Poczułam się już lekko senna, więc wstałam, powiedziałam ciche "dobranoc" do Niall'a i ruszyłam schodami do mojego pokoju. Weszłam przez próg i pierwsze co zrobiłam to poszłam do łazienki, wcześniej zabierając swoją piżamę. Wzięłam szybki, ale za to jak relaksujący prysznic. Wyszłam owinięta miękkim, białym ręcznikiem i zaczęłam wycierać swoje ciało. Potem założyłam mój strój do spania i wskoczyłam do ciepłego łóżeczka i zaczęłam rozmyślać o jutrzejszym dniu. Ciekawe kim okaże się ten nowy uczeń. Pryszczatym kujonem z wielkim IQ? Kolejną tapeciarą, która będzie się ślinić do naszych sportowców? A może będzie po prostu normalną dziewczyną czy chłopakiem. Cóż, dla Eleanor i Stelli to nie będzie żadna różnica. I tak zrobią temu komuś piekło w szkole, bo takie już są. Zmęczona rozmyśleniami, obróciłam się na drugi bok i zasnęłam.



No hej :)
Jak tam, podoba się xd Za wszystkie błędy przepraszam i... proszę o komentarze? Na serio, dla Was to tylko chwila, a dla mnie motywacja do pisania. Już nawet krytyka, np. "To jest beznadziejne" jest lepsze niż brak jakiejkolwiek uwagi od Was. Lottie♥

5 komentarzy:

  1. [SPAM]
    Przepraszam wiem że zapewne to wkurzające ale chcę zdobyć nowych czytelników.! :P
    Zapraszam do przeczytania Bloga : http://your-eyes-irresistible.blogspot.com/.
    Historia opowiada o 3 przyjaciółkach które z Nowego Jorku przeprowadzają sie do Londynu . Isabell od samego początku nienawidzi sie z Zayn'em. Susan zaprzyjaźnia się z Horan'em , natomiast Jennifer z Harry'm. Od razu uprzedzam że w opowiadaniu nie występuje zespół One Direction a chłopcy są zwykłymi uczniami w szkolnej elicie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz dalej i nie poddawaj się. Mi rozdział się podobał i myślę, że wiele osób czyta Twoje opowiadanie, tylko mało komu chce się komentować. Z czasem zyskasz więcej czytelniczek. Początki są zawsze najgorsze. :) Komentuj rozdziały innych bloggerek, a na pewno odwdzięczą się tym samym.
    Pozdrawiam, Ameliaxx

    http://the-unique-skills-ameliaxx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział ;p nie poddawaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytając pierwszy rozdział doznałam przyjemnego uczucia gdyż masz bardzo fajny styl pisania. Myślę, że jak na początek idzie Ci świetnie. Wiem coś o tym, bo sama dopiero zaczynam. Musisz trochę poczytać innych blogów, zaprosić do siebie i w taki sposób na pewno uzyskasz stałych czytelników. Ja z miłą chęcią tutaj jeszcze wejdę dlatego poinformuj mnie o nowym rozdziale :)

    Zapraszam do przeczytania, skomentowania oraz zaobserwowania jeśli Ci się spodoba mojego nowego bloga. Jest to mój pierwszy tego typu blog dlatego pragnę widzieć szczere opinie, a nie zmyślone i napisane od tak :)
    Pozdrawiam gorąco i jeszcze raz zapraszam na:
    http://sarcasm-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń